wtorek, 12 stycznia 2016

Malowanie mebli / Painting furniture - moje prace / my works #2 - Bieliźniarka, część 2/2

Jak wyglądał początek przygody z pewną starą bieliźniarką - możesz przeczytać tutaj:
http://slowhomeproject.blogspot.com/2016/01/malowanie-mebli-painting-furniture-moje.html

Niebieska dama stała spokojnie i czekała na swój czas. Nie miałam przekonania, nie chciałam jej po prostu zawoskować. Czułam że byłoby to za mało, za prosto. Z drugiej strony nie chciałam przedobrzyć, zależało mi na tym, aby zachować surowy urok starego mebla. Na próbę zawoskowałam kolejny kawałek mebla białym woskiem i zrobiłam przecierki. Biel wosku plus piękny kolor farby Scandinavian Blue z Autentico oraz przecierki do ciemnego drewna podobały mi się, ale to nie było to. Bieliźniarka stoi w takim miejscu w moim domu, które nie cierpi na nadmiar światła. Miałam wrażenie, że mebel w takim wydaniu w tym właśnie miejscu jest odrobinę za ciemny, chciałam go rozjaśnić, ale subtelnie, niejednoznacznie. 

Bieliźniarka była też szorstka w dotyku, chropowata, drewno miało liczne dziurki. Nie miałam zamiaru ich ukrywać szpachlą, chciałam by zostały jako ślad, jaki czas zostawił na meblu, ale nie chciałam, aby były tak bardzo widoczne. 

 
Zależało mi na tym, aby pomalować mebel i go wygładzić, ale nie chciałam pylić w domu, szlifować powierzchni i gładzić deski na sucho. Zależało mi też na tym, aby drewno zaimpregnować głęboko - wosk to wykończenie powierzchniowe, musiałam sięgnąć po inny produkt,

Miałam jeszcze jeden znaczny kłopot z bieliźniarką, który uwidocznił się wyraźnie po pomalowaniu jej na niebiesko. W kilku miejscach były mocno widoczne zacieki, przebiły tłuste plamy - drewno nasiąkło dawniej czymś tłustym, czymś, czego nie dało się zamalować.


Stare meble uczą pokory, mają w sobie swoją historię, która nieraz przebija przez warstwy świeżej farby. Można walczyć, szlifować, impregnować, lakierować, malować ponownie a można też zaakceptować niespodzianki i poszukać wyjścia.

Biorąc pod uwagę wszystkie moje potrzeby i to z czym musiałam się zmierzyć - wybrałam najlepszą według mnie opcję :)

Wymieszałam w słoiku kilka miarek farby mlecznej Miss Mustard Seed's Milk Paint w kolorze Marzipan (farba mleczna jest sprzedawana w formie proszku, który się rozcieńcza wodą zazwyczaj w proporcji 1:1) i pomalowałam bieliźniarkę. Jasna farba mleczna pokryła niebiesko-szary kolor farby kredowej, który miałam w planie odsłonić przecierkami, bo za bardzo lubię kolor Scandinavian Blue z Autentico by z niego zrezygnować :)


Górę bieliźniarki pomalowałam jedną wartwą koloru Curio z Miss Mustards Seed's Milk Paint. Ten ciemny brąz pięknie współgra z kolorem Marzipan i skutecznie ukrył najgorszą, bo największą plamę.



Farba wyschła a ja wzięłam do ręki najcudowniejszy chyba produkt z linii farb Miss Mustard Seed's, czyli Hemp Oil Wood Finish - olej konopny do drewna, który fantastycznie konserwuje drewniane powierzchnie, natłuszczając je i impregnując. Mebel pokryty olejem jest zabezpieczony przed wodą i wilgocią. Olej wnika głęboro w strukturę drewna i stanowi zabezpieczenie, które nigdy nie będzie się łuszczyć czy rysować.

via Miss Mustard Seed's Milk Paint

Nałożyłam pędzlem na fragment bieliźniarki warstwę oleju. Dałam mu chwilę, aby się trochę wchłonął i papierem ściernym lekko przetarłam powierzchnię. Olej na powierzchni zapewniał szlifowanie bez wysiłku, nie było żadnych drobinek, pyłu czy innych pozostałosci po szlifowaniu. Po minucie-dwóch bawełnianą szmatką ścierałam nadmiar oleju z drobinkami zeszlifowanej farby. Pokazywały się subtelne przecierki - spod koloru Marzipan pokazywał się gdzieniegdzie Scandinavian Blue i ciemny oryginalny kolor drewna.

Całość podoba mi się bardziej jak bardzo. To mój ukochany mebel. Bieliźniarka nie jest "przebrana", nie udaje młodszej jak jest. Widać wyraźnie spękania, niedoskonałości drewna, dziurki po kornikach (kołatkach), szpary, ale to właśnie według mnie stanowi o uroku tego mebla. 
Drewno jest zaskakująco gładkie. Uwielbiam dotykać bieliźniarkę, ma ciepłą, aksamitnie gładką powierzchnię - to bez wysilku osiągnęłam szlifowaniem na mokro przy wykorzystaniu oleju konopnego do drewna. Ta technika robienia przecierek pozwala na uzyskanie bardzo naturalnego i zrównoważonego efektu. Przecierki są na całej powierzchni mebla i widać strukturę drewna. Farba mleczna jest bardzo porowata, farba kredowa też, mebel nie był wykończony lakierem, więc olej mógł głęboko wniknąć w drewno, zaimpregnować je, zabezpieczyć i odżywić. 



 

 




 
 
A jak się pozbyłam przykrego zapachu starego mebla? 
Na szczęście farba kredowa Autentico ma tę cudowną właściwość, że niweluje zapach stęchlizny (ma też właściwości antybakteryjne) - w środku bieliźniarkę pomalowałam też farbą Autentico, ale w białym odcieniu o nazwie Casa Blanca.
Pełnia szczęścia!
:)



2 komentarze:

  1. Przecudowna, pięknie to Pani zrobiła

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za dobre słowo!
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ewa

    OdpowiedzUsuń